Monthly Archives: Marzec 2014

Imperial Knights – kodeks

Imperial Knights - Codex coverIstnieje niewielka szansa, że powrócą Squat-y. Fajne by było… ale na razie w moje ręce trafił kodeks do Imperialnych Rycerzy. Co w środku? 64 strony z czego najważniejsze to fluff oraz rozwinięty rozdział poświęcony heraldyce. W połączeniu z dodatkiem Escalation oraz dwoma numerami WD poświęconymi IK mamy komplet.

Trochę szczegółów

Kodeks można podzielić na trzy części. Pierwsza poświęcona jest historii rycerzy. Zawiera ich historię, pochodzenie i omawia skąd oni się tak naprawdę wzięli. May tu zatem krótkie opowiadanie, opis światów z których pochodzą rycerze. Nie zabraknie oczywiście informacji o wzajemnych relacjach pomiędzy Rycerzami, Imperium i Kultem Maszyn.
Druga część, najobszerniejsza, poświęcona jest hobby. Mamy zatem omówioną heraldykę domów rycerskich wraz ze schematami malowani. Trochę boli, że nie podano kolorów w ramach palety GW, ale to nadrobiono w dwóch numerach WD. Następnie mamy dość bogatą galerię zdjęć modelu IK, w ramach której zaprezentowano różne szczegóły figurki.
Trzecia, najkrótsza, część poświęcona jest zasadom. Mamy tu naprawdę skumulowany podręcznik Escalation. Co tu dużo mówić – nic szczególnego. IK występują w dwóch wersjach – Paladyn z dużym działem i Kopijnik (Errant tłumaczone jako „błędny rycerz” jest jak tenże rycerz błędne) z działem termicznym. Obie wersje posiadają na pokładzie przerośniętą piłę mechaniczną oraz tarczę jonową. Ciekawą zasadą jest tratowanie. Całkiem przydatne na wszelkiej maści drobnicę w stylu kostki SM, IG (czy jak to się tam nazywa obecnie), orków czy też tau. Może też być fajne by pograć w piłkę jakimś lekkim pojazdem.

Czego mi brakuje

Po pierwsze ten kto pamięta Epica ten wie, że modeli IK było więcej. Boli jeden model w dwóch wersjach (tenże mam i złożę w wolnej chwili). Trochę mało. Boli ubogi fluff. Mogło go być zdecydowanie więcej. Dobrym przykładem niech będzie edycja kolekcjonerska kodeksu do SM (mam i zrecenzuję w wolnej chwili).
Kolejnym brakiem jest sposób w jaki GW „załatwiło odmownie” (patrz filmografia Stallone-a) graczy. Na upartego ta książka nie jest potrzebna. Zasady są w Escalation i WD. Podobnie część malowania. Zatem jedyna wartościowa rzecz to fluff. Co więcej bez WD nie za bardzo idzie prawidłowo pomalować te figurki, kwestia ikonografii i heraldyki.
Boli też brak omówienia IK, którzy przeszli na stronę Chaosu. Po prostu robienie w konia fanów. No chyba, że będzie dodatek i zestaw do modyfikacji.
Na koniec cena… IK to są „tytany dla ubogich”. W ramach normalnych gier w40k może zostaną dopuszczone. Na turniejach raczej nie. To oznacza, że kupią to tylko maniacy. Zatem można ich trochę mocniej ogolić. Szkoda, bo całość wychodzi nieproporcjonalnie drogo w stosunku do zawartości…

Podsumowanie

Czy warto? Jak masz na zbyciu trochę kasy to tak. Inaczej to co znajdziesz w WD powinno wystarczyć do zrobienia fajnej figurki, która może stanąć na półce.

Niech Omnissiah ma w opiece wasze maszyny.

Klej – twój najlepszy przyjaciej i najgorszy wróg

Malowanie figurek wymaga od modelarza nie tylko wprawy, ale też talentu (dlatego moje są takie bardzo mocno średnie). Jest też uważane za tą „fajniejszą” część hobby. Jednak w życiu nie ma tak fajnie i moim zdaniem klejenie modelu to znacznie większa frajda. W dodatku wymaga poza talentem (ten tu akurat chyba mam) też dużo cierpliwości i specyficznej wiedzy.
Podstawą jest oczywiście dobór odpowiedniego kleju. O tym dziś będę pisał.

Proces klejenia

Proces ten w przypadku modeli może przebiegać dwoma drogami. Pierwsza, podręcznikowa, to adhezja, czyli mówiąc językiem fizyki oddziaływanie cząsteczek kleju i powierzchni klejonej, ale bez pojawienia się reakcji chemicznej. Drugim procesem jest oparty o reakcję powierzchni klejonej z rozpuszczalnikiem zawartym w kleju. W wyniku tej reakcji (niekoniecznie chemicznej, choć czasami i taka ma miejsce) powierzchnie klejone (niekoniecznie z tego samego materiału, ale to się rzadko zdarza) zmieniają konsystencję, mieszają się i po odparowaniu rozpuszczalnika tworzą w miarę jednolitą masę.
Zatem mówiąc w skrócie mamy do dyspozycji dwa rodzaje klejów – adhezyjne i rozpuszczalnikowe.

Gęstość i lepkość

Dwa problemy, które nas modelarzy też dotyczą. Nie mają one jednak bezpośredniego przełożenia na te pojęcia w fizyce.

Gęstość

A tak naprawdę fizyczny odpowiednik lepkości (wiskoza), czyli czy nasz klej ścieka czy też nie za bardzo. Większość klejów jest dość rzadka i poza kilkoma produktami na bazie rozpuszczalników głównym problemem jest to, że klej spływa z powierzchni. Jednocześnie zaleją takich klejów jest stosunkowo krótki czas schnięcia.

Lepkość

Czyli tak naprawdę kleistość. Siła wiązania zależy w znacznej mierze od tego jakiego kleju użyjemy. Jeżeli będą to kleje cyjanopanowe albo cyjanoakrylowe to połączenie będzie średni silne (chyba, że łączymy duże powierzchnie i całe pokryjemy klejem). Do jego naruszenia trzeba będzie użyć trochę siły. Powinny one też wytrzymać np. uderzenie w walizkę z figurkami. Mocniejsze połączenie dadzą kleje oparte o żywice. W tym przypadku użycie np. liquid steel daje gwarancję, że wiązanie nie zostanie przypadkowo rozerwane.
W przypadku klejów opartych o rozpuszczalniki wiązanie jest zazwyczaj bardzo silne ponieważ nastąpiło wymieszanie tworzywa, z którego zrobione są powierzchnie klejone.

Kleje rozpuszczalnikowe

Najpopularniejsze „kleje do modeli”. Zazwyczaj oparte są o rozpuszczalniki nitro. Mają bardzo charakterystyczny, ostry zapach. Produkuje je wiele firm. Występują w kilku odmianach różniących się gęstością. Służą do klejenia elementów plastikowych z plastikowymi. Nie nadają się do klejenia elementów przezroczystych ponieważ parujący rozpuszczalnik uszkadza powierzchnię czyniąc ją matową.
Klejenie materiałów, które nie wchodzą w reakcję z klejem nie ma sensu.

Kleje adhezyjne

Kleje te nie naruszają struktury klejonej powierzchni. Dla modelarza zastosowanie mają dwie odmiany tych klejów. Po pierwsze, kleje na bazie żywic. Zazwyczaj są to dwuskładnikowe kleje typu Poxipol. Idealnie nadają się do klejenia powierzchni zrobionych z różnych materiałów, które nie wymagają dużej precyzji klejenia, na przykład dwóch połówek skrzydła. Stanowią też dobry wypełniacz w przypadki gdy klejone powierzchnie nie pasują do siebie.
Drugą grupę stanowią kleje cyjanoakrylowe (nazywane też cyjanopanami od nazwy przemysłowego kleju tego rodzaju). Wszystkie kropelki, superglue i podobne. Kleje te zazwyczaj mają bardzo krótki czas schnięcia. Można go dodatkowo przyspieszyć za pomocą nawilżenia powierzchni (kleje te twardnieją w kontakcie z wodą). Świetnie sprawdzają się jako kleje „punktowe” w przypadku łączenia drobnych elementów i powierzchni z różnych materiałów. Wadą jest niewątpliwie powstawanie twardych „skorup” z kleju. Powierzchnie sklejone tego typu klejami zazwyczaj można rozkleić i oczyścić z pomocą acetonu. kleje te mają tendencję do matowienia powierzchni przejrzystych o ile zostaną zamknięte pod tego typu „kopułą” np. oszkleniem kabiny pilota.

Mniej popularne kleje

Oczywiście poza wymienionymi powyżej, a ważnymi dla modelarza, klejami istnieje cała masa innych spoiw. Nie są one zazwyczaj stosowane w modelarstwie lub ich zastosowanie jest ograniczone. Warto jednak wspomnieć o dwóch produktach.

Kleje do elementów przezroczystych

Tu króluje Clearfix firmy Humbrol. Klej ten jest to tak naprawdę „szkło w płynie”. Nie wchodzi w reakcję z klejoną powierzchnią i tym samym nie będą powodować jej uszkodzenia. Nie schną też w zbyt szybko dzięki czemu zawarte w nich substancje nie wchodzą w reakcję z oszkleniem i nie powodują matowienia.

Kleje elastyczne

Zielone super glue i budapren. Pozwalają na tworzenie połączeń zachowujących pewną elastyczność. Bardzo dobrze sprawdzają się przy klejeniu papieru ponieważ nie powodują tak jak kleje cyjanoakrylowe jego usztywnienia. Wiązania te są jednak znacznie słabsze.

Bonus

Do pojemnika po filmie fotograficznym wlej 1/5 objętości rozpuszczalnika nitro. Następnie wsyp odłamki z ramek wlewowych, tych plastikowych, a nie żywicznych, tak by trochę wystawały ponad powierzchnię nitro. Zamieszaj, zamknij zostaw na jakieś trzy dni. Po tym czasie otwórz, dosyp ramek, zamieszaj, zamknij i zostaw na kilka dni.
W ten sposób można wyprodukować bardzo mocny klej służący do klejenia elementów plastikowych. Jego zaletą jest możliwość kontrolowania gęstości, oraz krótszy niż normalnych klejów rozpuszczalnikowych czas schnięcia. Wadą, znacznie większy smród.

Translate »