Blog Archives

O równowadze w mechanice gry

Dziś krótko, bo temat jest bardziej informatyczno-matematyczny niż bitewniakowy.

Na moim, nazwijmy go głównym, blogu napisałem kilka słów na temat tego jak sprawdzić czy w40k jest zrównoważone od strony mechaniki. Tu chciałbym przedstawić pokrótce wnioski.

Po pierwsze system jest zrównoważony. Przynajmniej na tym podstawowym poziomie mechaniki. Przy zachowaniu pewnego marginesu błędu można przyjąć, że wszystko jest ok.

Po drugie nie testowałem modyfikatorów, a te w połączeniu ze zdolnościami specjalnymi mogą wprowadzać duże zachwianie w systemie.

Po trzecie czekam na uwagi co do samego modelu, który przyjąłem do testów. Wiem, że jest on nie do końca właściwy. Chętnie go dostosuję.

Nowe dyniaqi ze Spellcrow

Od Halloween minęło już troch czasu. Jednak dziś dotarły do mnie nowe Dyniaqi ze Spellcrow. Dwa nowe, które ukazały się w przedsprzedaży halloweenowej są odlane z żywicy. Trzeci (gratisem) to mały Dyniaq z włócznią i misiem odlany z metalu.

Można powiedzieć, że jaram się jak Tęcza na myśl o malowaniu tak fajnych figurek. Szczególnie, że jakość samych modeli jest naprawdę wysoka. Czas na kilka fotek

Cała dyniaqowa ekipa

Cała dyniaqowa ekipa

Zapowiada się całkiem fajne malowanie 😀

Myjka ultradźwiękowa CD4900

Nie załapałem się na promocję w Lidlu w swoim czasie (brak Lidla na trasie praca-dom), ale w zamian wyposażyłem się w takie oto cudo. Sama myjka należy do grupy urządzeń „kosmetycznych”, czyli jest przeznaczona przede wszystkim jako element wyposażenia salonów kosmetycznych. Oznacza to niewielkie wymiary, stosunkowo małą moc i sensowny wygląd. W przeciwieństwie do myjek „elektronicznych”, które mają trochę większe rozmiary (by pomieścić np. płytę główną), większą moc i wyglądają mniej „designersko” czy też „przemysłowych” – dużych, głośnych, maszyn. Myjka jest oczywiście produkcji Chińskiej i wygląda tak:

Myjka CD-4900

Myjka CD-4900

Jak już wspomniałem całość nieźle się prezentuje, ale ma jedną drobną wadę… pojemnik jest za niski i nie wchodzi do niego słoiczek po gerberku, w którym myją się drobne części typu dysza.

Huston mamy problem

Huston mamy problem

Aero się mieści to najważniejsze

Aero się mieści to najważniejsze

Cóż mogę powiedzieć. Znalazłem małe pudełko po kremie Nivea, które jest płaskie i się mieści.

Kilka informacji technicznych

Myjka ma trzy poziomy (sz)mocy 6W-16W, 16W-24W i 24W-32W. Zakładam, że zakres wynika z pewnej niestabilności pracy samego urządzenia. Czas mycia można ustawić w zakresie od 3 do 7 minut (skok minutowy, dokładność 0,1s). Wygląda to całkiem znośnie i spełnia moje wymagania. Producent zaznacza, że urządzenie nie powinno pracować więcej niż trzy cykle bez przerwy. Po tym czasie należy mu dać 10 minut wolnego. Patrząc na blogosferę i FB, gdzie kilka osób narzekało iż myjki „się popsuły” należy zaufać producentowi.

Wady

Znalazłem dwie (poza wymiarami, bo tu ja pokpiłem sprawę). Pierwsza to trochę za mała moc urządzenia. Kwestia dyskusyjna i dużo zależy od tego jaki mamy budżet. Druga to straszne buczenie. Może jestem przewrażliwiony, ale kilka razy w życiu miałem do czynienia z tego rodzaju urządzeniami i to takimi trochę większymi i mocniejszymi, ale one aż tak nie bzyczały. Brzmi to jak komar w środku nocy po ciężkim dniu…

Zalety

Cena. 135PLN to nie jest aż tak dużo. Wygląd, bo moglem to postawić w kuchni i nie martwić się, że będzie odbiegać od ogólnie przyjętych standardów wzornictwa AGD (czytaj nie wygląda dziwnie). Łatwość obsługi.

Na zakończenie przypominam, że urządzenie działa w świecie prądu 220 i wody, dlatego należy zachowac szczególna ostrożność by nie zostać popieszczonym.

Krótkie info

Blog będzie od teraz dostępny też w językach angielskim i niemieckim. Tłumaczeniem zajmuje się wujek Google.

Nowy White Dwarf, czyli Polandball can into the mountains

Zaczynam rozumieć co przyświecało pomysłodawcom przejścia na tygodniowy cykl wydawniczy WD. Po prostu częściej goszczę w moim lokalnym sklepie z ichnimi produktami. Drugi numer WD w nowej odsłonie przede mną…

Polandball jest krasnoludem

Czym jest Polandball poczytajcie sobie tutaj. Dla nas ważne jest, że na okładce nowego WD mamy motyw nawiązujący do tej słodkiej postaci. W numerze zaś kontynuacja tematu krasnoludów.

Nowe Krasnale

Numer skupia się tylko i wyłącznie na brodaczach. Mamy tu zaprezentowane zatem nowe maszyny latające – żyrokopter i bazujący na nim bombowiec. Mamy nowego Runelord-a i bohatera niezależnego. Dalej krótka prezentacja nowego kodeksu oraz zasady specjalne do Polandball-owego żyro-bombowca oraz specjalnego bohatera.
Kolejne strony to tematyka krasnoludzka…

Podsumowanie

Nowa forma wydawnicza chyba jest dobrym pomysłem. Do ręki dostajemy bardzo konkretny materiał zawierający informacje o najbliższych wydarzeniach i jest to dobre.
In minus należy zaliczyć monotematyczność numeru. W praktyce nie ma tu nic ponad krasnale i może to zrażać osoby niezainteresowane. Lecz, żeby szczerze napisać czy wszystko gra jak powinno poczekajmy do kolejnego wydania WD oraz W:V

Nowa odsłona White Dwarf-a

Się porobiło na tym świecie. GW zmienia sposób wydawania chyba najważniejszego magazynu dla graczy i modelarzy, czyli White Dwarf-a. Przede mną leżą dwa nowe magazyny.

White Dwarf

Zaczniemy od starego dobrego Białego Krasnala. Co się zmieniło? Dość dużo. Przede wszystkim magazyn schudł i zamienił się w tygodnik. Ma 32 strony i praktycznie cały jest poświęcony nowościom do Warhammera i W40k. Większość zajmują nowe krasnoludy lecz znalazło się też miejsce dla tyranidów.
Mamy zatem omówione nowe figurki hammererów/długobrodych, nowego slayera i króla. Oczywiście ze starego WD pozostawiono krótkie malarskie know-how dla początkujących, by ułatwić im pomalowanie figurek krasnali. Co zaś tyczy się kurwinoxów mamy tu krótkie omówienie „miesiąc z nowym kodeksem”.
Znajdziemy też już tradycyjny felieton Jervisa Johnsona. Tym razem o nierzucanej metodzie wyznaczenia kto zaczyna.
Całość uzupełniona jest zestawem nowości książkowych i figurkowych.

Czego nie ma?

Ano nie ma przede wszystkim listy sklepów stacjonarnych GW. Wypadła też praktycznie cała część hobbistyczna i bitewna. Poza wspomnianym wcześniej krótkim poradnikiem malowania krasnali nie znajdziemy tu nic dla malarzy… no dobra… ostatnia strona to krótkie podsumowanie hobbystyczne od załogi WD. Stronę wcześniej model tygodnia… mała fota… to jest naprawdę złe.

Warhammer: Visions

W tym periodyku znajdziemy wszystko to co „wyleciało” z WD plus dużo więcej tego samego. Jest zatem lista sklepów 😉 Jest kącik Johna Blanche (uwielbiam jego sposób malowania figurek), jest FW ze swoimi nowymi zabawkami i jest w końcu dużo, naprawdę dużo materiałów modelarskich. Mamy zatem omówione różne malowania kurwinoxów, mamy super armię miesiąca, jest dział z raportami bitewnymi.
Jednym zdaniem W:V jest dla hobbystów i maniaków.

Podsumowanie

Czy takie rozbicie wyjdzie na dobre WD? Nie mi to oceniać. Generalnie podział tematyczny pomiędzy WD, a W:V jest bardzo ostry. WD to takie cotygodniowe podsumowanie tego co dzieje się w kwestii wydawniczej. W:V jest przeznaczony dla hobbystów i tych co już „wsiąkli” w świat WFB i W40K.

Modelarz w jesiennym ogrodzie

Gdy w Toruniu chłopaki brali udział w warsztatach ja spędzałem czas z rodziną. Weekend upłynął mi pod znakiem budowy jesiennych modeli, czyli ludzików z kasztanów. Syn dzielnie zbierał kasztany, a tata dziabał je szpikulcem i budował ludki. Poniżej kilka fotek – efektów naszej pracy.

Konik

Pan gąsienica

i jego czarujący uśmiech

Fotka grupowa

Jak przetrwać przeprowadzkę warsztatu

Blog powstał jako miejsce gdzie chcę opowiadać o mojej pasji – modelarstwie. Od końca lutego nie umieściłem jednak żadnego wpisu. Wynikało to w znaczniej mierze, z powodów zawodowych. Finałem była przeprowadzka z Warszawy do Wrocławia.

W dzisiejszym wpisie chciałbym poruszyć kwestię przeprowadzki warsztatu modelarskiego. By oszczędzić wam problemów oraz podzielić się własnymi doświadczeniami.

Przygotowania

Korzystaliśmy z usług jednej z firm przeprowadzkowych. Dostarczyła ona kartony oraz papier do owinięcia rzeczy delikatnych. Zgodnie z umową oni pakowali szkło i rzeczy delikatne. Nie zdawałbym się jednak na tego typu pomoc. Stąd pierwsza ważna zasada Warsztat oraz modele pakujemy sami.
Z modelami jest to co do zasady prosta sprawa. Możemy upchnąć je w walizkach, których wybór jest przeogromny. Od podstawowych i najprostszych walizek poprzez takie gdzie można dociąć gąbki pod wymiar, aż po dedykowane pod konkretne modele walizki (wkłady) od GW. Jeżeli jakiś model nie mieści się do walizki np. B-52 w skali 1:48, Tytan klasy Imperator czy coś w ten deseń to:

  • Owijamy na grubo folią bąbelkową.
  • Owijamy papierem.
  • Pakujemy do kartonu gdzieś po środku i usztywniamy tak by się nie ruszało.

Trochę bardziej skomplikowana jest sprawa jeśli chodzi o warsztat. Tu należy podzielić wyposażenie na kilka grup. Pierwszą stanowią ciężkie narzędzia – dremel, imadło, wiertarka, cążki, nożyczki, noże. Wszytko to co może w razie czego spaść i nie powinno się połamać. Tego typu rzeczy trafiają do jednego kartonu/pudła, przy czym należy pamiętać, że karton nie może być zbyt ciężki. Jeżeli przeprowadzamy np. dużą sprężarkę to powinna mieć osobny karton dopasowany do jej wymiarów. Najlepszy jest ten oryginalny… tyle tylko kto go trzyma?
Druga grupę stanowią narzędzia precyzyjne i delikatne – wiertła, nożyki, pędzle, pincety, wszelkiej maści „trzecie ręki z lupą”. Te najlepiej zapakować do mniejszych pudełek np. po lodach. i dopełnić papierem, gąbką, folią bąbelkową tak by całość nie latała. Tego typu pudełka świetnie nadają się na usztywniacze do większych opakowań – są lekkie i w miarę foremne.
Trzecia grupa to farby, washe, podkłady, pigmenty. Tu jest to trochę bardziej skomplikowane. Ja moje farby wrzuciłem po prostu do skrzynki po dremelu i samemu przewiozłem na miejsce. Warto pudło z dokładnie zakręconymi farbami dodatkowo owinąć w folię. Jak coś pęknie to przynajmniej nie narobi dużego syfu. Inną metodą jest zakup worków śniadaniowych w wersji – paczka 1000 sztuk i pakowanie każdej farbki w osobny worek.
Czwarta to inna chemia w szczególności kleje i rozpuszczalniki. Te należy koniecznie przewozić w osobnym, szczelnym, opakowaniu np. dokładnie zaklejonym pudle po lodach. Dodatkowo każdą sztukę warto wrzucić do osobnego woreczka. Jak coś się stanie to pozwoli to na minimalizację strat.

Ostatnią i najważniejszą grupą są najcenniejsze narzędzia. W moim przypadku były to aerografy. Te pakujemy w osobne pudełko i bardzo wyraźnie oznaczamy w sposób nam tylko znany i pozwalający na szybką identyfikację.

Transport

Wszystkie pudła można spokojnie nadać w głównym transporcie. Jedynym wyjątkiem jest pudło z cennymi narzędziami. To najlepiej przewozić osobiście. W czasie pakowania i rozpakowywania należy jednak zwrócić baczną uwagę na kartony w których jest warsztat. Dzięki temu będziemy mieli duże szanse na to, że nic się nie zgubi.

Rozpakowanie

Tu sprawa ma się chyba najprościej. Jest tylko jedna zasada – warsztat rozpakowujemy jak już mamy wszystko gotowe – podłogi i okna pomyte, meble wytarte i na swoich miejscach. O takich drobnostkach jak zakończenie prac remontowo-budowlanych nie wspominam 🙂
Ma to proste uzasadnienie. Po remoncie i przeprowadzce i tak wszystko będzie zakurzone i będzie trzeba to wyczyścić. Zatem spakowany warsztat ułatwi nam sprzątanie.

Tradycyjne witaj świecie

W informatyce przyjęło się, że naukę języka programowania rozpoczyna napisanie programu wyświetlającego napis „Hello World”. Ta tradycja została przeniesiona do portali, serwisów społecznościowych i blogów, a zatem i tutaj nie mogło zabraknąć takiego wpisu.

Na początek kilka słów o mnie

Modelarstwem zainteresowałem się dawno temu. Pierwszym modelem jaki złożyłem był legendarny PZL P-37B „Łoś”. Choć zarówno jakość wykonania samego modelu jak i mojej pracy nie była najwyższa to chodziłem dumy jak paw. W kolejnych latach składałem przede wszystkim samoloty, ale zdarzyło się też sklejać okręty, śmigłowce i czołgi. W pewnym momencie zainteresowałem się grami bitewnymi i do listy moich zainteresowań modelarskich dołączyły figurki w skali 28mm.

Wraz z upływem czasu hobby szlo powoli w odstawkę. Obowiązki na uczelni, a potem w pracy i domu spowodowały, że nie mogłem poświęcać tyle uwagi i energii na malowanie i granie ile trzeba.

Pewien czas temu postanowiłem powrócić do starego hobby i jak się szybko okazało próba powrotu skończyła się totalnym zauroczeniem.

Teraz trochę o blogu

Na blogu będę opisywał techniki modelarskie, proces budowy modeli oraz produkty związane z tym hobby. Blog jest też jednocześnie miejscem gdzie możecie się zemną skontaktować w celu zasięgnięcia porady czy rozwiania wątpliwości. Jeżeli chcielibyście skorzystać z moich usług w zakresie budowy modeli – wystarczy napisać maila na adres 8thcolour [at] tyrsoft.com.

Na chwilę obecną blog nie jest jeszcze w 100% przygotowany, ale sądzę, że braki zostaną szybko uzupełnione tak by korzystanie z niego było łatwe i przyjemne.

Translate »