Blog Archives

Prosty przepis na kolor żółty

Żółty ko dość „wredny” kolor. Przez wiele lat różni producenci wypuszczali farby akrylowe, które nie były najlepszej jakości. Lepiej wyglądało to w przypadku farb olejnych, ale tu głównym problemem była „atmosfera pracy”. Konieczność wykorzystania rozpuszczalników benzynowych i dodatkowych środków zabezpieczających przy malowaniu aerografem stanowiły poważny problem.
Ostatnio jest trochę lepiej. Firma Army Painter ma w swojej ofercie podkład w sprayu w kolorze żółtym. Vallejo też ma kolor żółty w kilku odcieniach i odmianach w wersji zarówno „zwykłych” jak i w liniach Air.
Ja chciałbym jednak pokazać wam trochę inną technikę malowania koloru żółtego bazującą na farbach GW. Powiedzmy sobie szczerze, kolor żółty od GW jest dobry jak jest gęsty. Jak go zaczynamy rozcieńczać to okazuje się, że krycie jest raczej słabe. Skorzystajmy więc z innych farb.

Przygotowanie

Figurka została zagruntowana za pomocą podkładu szpachlującego Mr. Surfacer 1200.

Krok pierwszy - baza

Krok pierwszy – baza

Gdy podkład wysechł nałożyłem dwie warstwy koloru White Scar. Farba była mocno rozwodniona tak by wniknąć w zagłębienia.

Krok Drugi - biały

Krok Drugi – biały

Żółty

Jak całość dobrze wyschła za pomocą aerografu nałożyłem washa Casandra Yellow. W efekcie otrzymałem całkiem fajny kolor bazowy do dalszych zabaw z odcieniami. Co widać poniżej.

Krok trzeci - wash

Krok trzeci – wash

Podsumowanie

Wash użyty w tym przypadku jest „tak żółty, że aż pomarańczowy”. Ilość pigmentu jest bardzo duża dzięki czemu krycie jest bardzo dobre. Jedyny warunek – malujemy po białym. Jak widać na ostatnim zdjęciu ramiona figurki, które były szare, po pokryciu washem stały się pomarańczowe. Generalnie im ciemniejsza baza tym słabszy żółty.

Malowanie skóry farbami olejnymi – krótkie wprowadzenie

Technika która chcę wam przedstawić jest „ściągnięta” ze znacznie większych skal 1/16 czy 75mm. Nadaje się do skali 28mm pod warunkiem, że powierzchnia malowana jest stosunkowo duża.

Co będzie potrzebne

Poniżej lista potrzebnych narzędzi oraz farb.

Narzędzia

  • Pędzle retuszerskie (00) x2
  • Pędzle okrągłe miękkie (2) x2
  • Pędzle płaskie płaskie (00) x1
  • Pipeta
  • Kuwetka
  • Patyczki kosmetyczne, chustki, ręczniki papierowe itp.

Farby

  • Ungor flesh, albo
  • Elf flesh, albo
  • Dwarf flesh
  • Talens Rembrandt Burnt Siena (nr 411)
  • Talens Rembrandt Titanium White (nr 105)

Do tego potrzebujemy rozpuszczalnik White Spirit ponieważ dwie ostatnie farby są farbami olejnymi (benzyna też będzie ok, ale nie odparowuje tak szybko).

Malowanki

Na zagruntowaną figurkę nakładamy wybrany kolor akrylowy. Przy dużych powierzchniach konkretny kolor będzie determinował „jasność” skóry. Przy mniejszych powierzchniach nie ma to aż takiego znaczenia.

Faza pierwsza - akryle

Faza pierwsza – akryle

Jak już figurka wyschnie to nakładamy sieneę paloną cienkim pędzlem na całą powierzchnię skóry.

Faza druga - siena palona

Faza druga – siena palona

Teraz mamy jakieś 10-15 minut wolnego. W tym czasie farba „wgrzyzie” się w materiał oraz trochę podeschnie. W przypadku dużych powierzchni potrzeba na to więcej czasu, chyba że pomalujemy całość bardzo cienką warstwą (wymaga wprawy).
Kolejnym etapem jest ścieranie farby. W tym celu za pomocą patyczków, chusteczek, skrawków ręczników papierowych trzymanych pincetą itp. staramy się zetrzeć farbę olejną z figurki.

Faza trzecia - ścieranie

Faza trzecia – ścieranie

Ścieramy farbę tak by uzyskać praktycznie kolor podkładu w miejscach najjaśniejszych. W zagłębieniach zostanie nam ciemny ślad (jak po washu). Na chwilę obecną olewamy 😉 I tak się rozetrze w kolejnych etapach.
Następnie bierzemy do ręki pędzel korekcyjny i za jego pomocą nakładamy punktowo bieli tytanowej tam gdzie skóra powinna być jaśniejsza.

Faza czwarta - rozjaśnianie

Faza czwarta – rozjaśnianie

W przypadku naszej figurki są to piersi, policzki, nos, czoło oraz podbródek. Następnie za pomocą miękkich pędzli rozcieramy białą farbę. Przy tej skali szybko okazało się, że duże pędzle nie sprawdzą się do bardziej precyzyjnego rozjaśniania. Do tego przydadzą nam się płaskie pędzle korekcyjne.
W razie czego wprowadzamy drobne korekty za pomocą dodatkowych punktowych warstw sieny i bieli.

Faza piąta - rozcieranie

Faza piąta – rozcieranie

Figurkę pozostawiamy do wyschnięcia na dobę.

Podsumowanie

White spirit sprawdza się lepiej niż benzyna ponieważ szybciej odparowuje i po wymyciu pędzla można szybciej wrócić do pracy. Dwa pędzle każdego rodzaju to minimum ponieważ trzeba je często myć, a i nierzadko pracujemy dwoma kolorami „na raz”.
Jak figurka wyschnie należy pociągnąć ją lakierem matowym. Pamiętajcie, że farby olejne są tłuste.
W tej skali efekt jest zadowalający, ale nie perfekcyjny. Z drugiej strony jest to dobry poligon by poznać jak pracuje się z tą techniką. Pozwala to przenieść ją na większe modele.

Klej – twój najlepszy przyjaciej i najgorszy wróg

Malowanie figurek wymaga od modelarza nie tylko wprawy, ale też talentu (dlatego moje są takie bardzo mocno średnie). Jest też uważane za tą „fajniejszą” część hobby. Jednak w życiu nie ma tak fajnie i moim zdaniem klejenie modelu to znacznie większa frajda. W dodatku wymaga poza talentem (ten tu akurat chyba mam) też dużo cierpliwości i specyficznej wiedzy.
Podstawą jest oczywiście dobór odpowiedniego kleju. O tym dziś będę pisał.

Proces klejenia

Proces ten w przypadku modeli może przebiegać dwoma drogami. Pierwsza, podręcznikowa, to adhezja, czyli mówiąc językiem fizyki oddziaływanie cząsteczek kleju i powierzchni klejonej, ale bez pojawienia się reakcji chemicznej. Drugim procesem jest oparty o reakcję powierzchni klejonej z rozpuszczalnikiem zawartym w kleju. W wyniku tej reakcji (niekoniecznie chemicznej, choć czasami i taka ma miejsce) powierzchnie klejone (niekoniecznie z tego samego materiału, ale to się rzadko zdarza) zmieniają konsystencję, mieszają się i po odparowaniu rozpuszczalnika tworzą w miarę jednolitą masę.
Zatem mówiąc w skrócie mamy do dyspozycji dwa rodzaje klejów – adhezyjne i rozpuszczalnikowe.

Gęstość i lepkość

Dwa problemy, które nas modelarzy też dotyczą. Nie mają one jednak bezpośredniego przełożenia na te pojęcia w fizyce.

Gęstość

A tak naprawdę fizyczny odpowiednik lepkości (wiskoza), czyli czy nasz klej ścieka czy też nie za bardzo. Większość klejów jest dość rzadka i poza kilkoma produktami na bazie rozpuszczalników głównym problemem jest to, że klej spływa z powierzchni. Jednocześnie zaleją takich klejów jest stosunkowo krótki czas schnięcia.

Lepkość

Czyli tak naprawdę kleistość. Siła wiązania zależy w znacznej mierze od tego jakiego kleju użyjemy. Jeżeli będą to kleje cyjanopanowe albo cyjanoakrylowe to połączenie będzie średni silne (chyba, że łączymy duże powierzchnie i całe pokryjemy klejem). Do jego naruszenia trzeba będzie użyć trochę siły. Powinny one też wytrzymać np. uderzenie w walizkę z figurkami. Mocniejsze połączenie dadzą kleje oparte o żywice. W tym przypadku użycie np. liquid steel daje gwarancję, że wiązanie nie zostanie przypadkowo rozerwane.
W przypadku klejów opartych o rozpuszczalniki wiązanie jest zazwyczaj bardzo silne ponieważ nastąpiło wymieszanie tworzywa, z którego zrobione są powierzchnie klejone.

Kleje rozpuszczalnikowe

Najpopularniejsze „kleje do modeli”. Zazwyczaj oparte są o rozpuszczalniki nitro. Mają bardzo charakterystyczny, ostry zapach. Produkuje je wiele firm. Występują w kilku odmianach różniących się gęstością. Służą do klejenia elementów plastikowych z plastikowymi. Nie nadają się do klejenia elementów przezroczystych ponieważ parujący rozpuszczalnik uszkadza powierzchnię czyniąc ją matową.
Klejenie materiałów, które nie wchodzą w reakcję z klejem nie ma sensu.

Kleje adhezyjne

Kleje te nie naruszają struktury klejonej powierzchni. Dla modelarza zastosowanie mają dwie odmiany tych klejów. Po pierwsze, kleje na bazie żywic. Zazwyczaj są to dwuskładnikowe kleje typu Poxipol. Idealnie nadają się do klejenia powierzchni zrobionych z różnych materiałów, które nie wymagają dużej precyzji klejenia, na przykład dwóch połówek skrzydła. Stanowią też dobry wypełniacz w przypadki gdy klejone powierzchnie nie pasują do siebie.
Drugą grupę stanowią kleje cyjanoakrylowe (nazywane też cyjanopanami od nazwy przemysłowego kleju tego rodzaju). Wszystkie kropelki, superglue i podobne. Kleje te zazwyczaj mają bardzo krótki czas schnięcia. Można go dodatkowo przyspieszyć za pomocą nawilżenia powierzchni (kleje te twardnieją w kontakcie z wodą). Świetnie sprawdzają się jako kleje „punktowe” w przypadku łączenia drobnych elementów i powierzchni z różnych materiałów. Wadą jest niewątpliwie powstawanie twardych „skorup” z kleju. Powierzchnie sklejone tego typu klejami zazwyczaj można rozkleić i oczyścić z pomocą acetonu. kleje te mają tendencję do matowienia powierzchni przejrzystych o ile zostaną zamknięte pod tego typu „kopułą” np. oszkleniem kabiny pilota.

Mniej popularne kleje

Oczywiście poza wymienionymi powyżej, a ważnymi dla modelarza, klejami istnieje cała masa innych spoiw. Nie są one zazwyczaj stosowane w modelarstwie lub ich zastosowanie jest ograniczone. Warto jednak wspomnieć o dwóch produktach.

Kleje do elementów przezroczystych

Tu króluje Clearfix firmy Humbrol. Klej ten jest to tak naprawdę „szkło w płynie”. Nie wchodzi w reakcję z klejoną powierzchnią i tym samym nie będą powodować jej uszkodzenia. Nie schną też w zbyt szybko dzięki czemu zawarte w nich substancje nie wchodzą w reakcję z oszkleniem i nie powodują matowienia.

Kleje elastyczne

Zielone super glue i budapren. Pozwalają na tworzenie połączeń zachowujących pewną elastyczność. Bardzo dobrze sprawdzają się przy klejeniu papieru ponieważ nie powodują tak jak kleje cyjanoakrylowe jego usztywnienia. Wiązania te są jednak znacznie słabsze.

Bonus

Do pojemnika po filmie fotograficznym wlej 1/5 objętości rozpuszczalnika nitro. Następnie wsyp odłamki z ramek wlewowych, tych plastikowych, a nie żywicznych, tak by trochę wystawały ponad powierzchnię nitro. Zamieszaj, zamknij zostaw na jakieś trzy dni. Po tym czasie otwórz, dosyp ramek, zamieszaj, zamknij i zostaw na kilka dni.
W ten sposób można wyprodukować bardzo mocny klej służący do klejenia elementów plastikowych. Jego zaletą jest możliwość kontrolowania gęstości, oraz krótszy niż normalnych klejów rozpuszczalnikowych czas schnięcia. Wadą, znacznie większy smród.

Widać jak białe na czarnym

Każdy popełnia błędy. Modelarze też. Dzisiejszy wpis poświęcony jest sposobowi naprawy jednego z najczęściej popełnianych błędów czyli nieprawidłowej kolejności nakładania kolorów. By zrozumieć o czym mowa musimy najpierw przyjrzeć się sposobom mieszania barw.

Mieszanie barw w teorii koloru

Teoria koloru to dyscyplina wiedzy zajmująca się badaniem tego jak przebiegają procesy związane z rozpoznawaniem barw. Zarówno te teoretyczne jak i praktyczne. Jest to dział interdyscyplinarny ponieważ rozpoznawanie barw to proces zarówno biologiczny jak i fizyczny.

W teorii koloru wyróżniamy dwa podstawowe sposoby mieszania barw. Pierwszy to sposób addytywny. Metoda ta zakłada, że dana barwa jest sumą trzech barw podstawowych w różnych natężeniach. Fizyk powie, że jest to metoda jaką mieszane są barwy ze źródeł emisyjnych (świecących). Suma wszystkich barw w jednakowym natężeniu daje światło białe. Tu uwaga, białe światło to rzecz względna ponieważ jego percepcja zależy od natężenia oraz natężenia innych źródeł światła dookoła. Zatem jeżeli coś jest szare i jest źródłem emisyjnym to można powiedzieć, że natężenie emitowanego światła jest mniejsze niż innych źródeł tła. Addytywne mieszanie barw pozwala na wyświetlanie kolorów na monitorach (w uproszczeniu).
Drugą metodą jest subtraktywne mieszanie barw. Fizyk powie, że mieszanie to jest właściwe dla obiektów odbijających określoną barwę. Inne barwy są pochłaniane. Suma trzech podstawowych barw daje czerń. I znowuż podobnie jak w przypadku białego można stosując bardzo mocne źródło światła spowodować, że czarny stanie się szarym. Wynika to z faktu iż każde rzeczywiste ciało zawsze odbija niewielką część promieniowania (piszę rzeczywiste ponieważ w fizyce mamy do czynienia z ciałem doskonale czarnym, które pochłania wszelkie promieniowanie… i jest przekleństwem studentów). Subtraktywne mieszanie barw zachodzi gdy mieszamy farby.

Nieprawidłowa kolejność nakładania kolorów

Jak zatem wynika z drugiej metody prawidłowa kolejność nakładania kolorów to malowanie od najjaśniejszego do najciemniejszego. Jest to rozsądne ponieważ skoro mieszanie kolorów powoduje w ogólności uzyskanie ciemniejszego odcienia (można rozjaśnić za pomocą bieli – podciąga ilość odbitego promieniowania w całym widmie, albo ściemnić za pomocą czarnego – pochłania promieniowanie w całym widmie). Co więcej próba pomalowania ciemniejszej powierzchni za pomocą jaśniejszej farby spowoduje, że efekt końcowy będzie mało ciekawy.
Co jednak zrobić jak popełnimy taki błąd i potrzebujemy w miarę sprawnie rozjaśnić powierzchnię?

Fizyka głupcze!

Jeżeli matematyka jest królową nauk, to fizyka jest ich cesarzową. Zatem wykorzystajmy naszą wiedzę z zakresu fizyki do naprawienia błędu.

Błąd! Wszystko czarne!
Na powyższej ilustracji mamy przykład błędu w kolejności nakładania kolorów. Naramienniki mają być białe, a nie czarne. Tu cała figurka jest pokryta ciemnym szarym (Revell Aqua Color 36109 Anthrazit). Co z tym można zrobić?

Pierwsza warstwa szarego

Za pomocą aerografu nałożyłem na naramienniki kolor Vallejo German Grey. W ten sposób rozpocząłem procedurę rozjaśniania powierzchni by móc na niej malować innymi kolorami. Jedna warstwa wystarczy. Krycie nie powinno być jakoś przesadnie dokładne zależy nam w pierwszej kolejności na uzyskaniu cienkiej warstwy (będzie ich kilka).

Kolejna warstwa

Kolejna warstwa położona za pomocą aerografu Vallejo London Grey. Tym razem po nałożeniu pierwszej warstwy w tym kolorze poczekałem aż wyschnie i poprawiłem kolejną. W sumie uzyskaliśmy bardzo dokładnie pokrytą powierzchnię za pomocą trzech warstw szarego. Następnie do London Grey dodałem trochę białego i położyłem kolejną warstwę.

Finalny biały

Ostatnie trzy warstwy zostały to mocno rozwodniony Vallejo White nałożony za pomocą aerografu. W ten sposób otrzymałem mniej więcej to o co mi chodzi, czyli powierzchnię którą mogę pokryć dowolnym kolorem. Ja zostanę przy białym. Po zabezpieczeniu białej powierzchni można jeszcze raz pokryć figurkę ciemnym kolorem w celu wyrównania błędów.

Podsumowanie

Kolejność nakładania kolorów jest bardzo ważna ponieważ pozwala na uniknięcie konieczności nakładania wielu warstw jasnego koloru na ciemne podłoże w celu uzyskania odpowiedniej barwy. Istotne jest też to, że kolejność ta obowiązuje tylko w przypadku farb. W przypadku nakładania pigmentów jest odwrotna i wynika z tego jak zachowują się pigmenty. O tym jednak kiedy indziej.

Nowe farby od GW

W końcu kupiłem farby z nowej serii technical od GW. Przy czym nabyłem tylko cztery z sześciu ponieważ, a zresztą po kolei.

Ryza Rust

Nie kupiłem.
Dlaczego? Jest to najzwyklejsza pomarańczowa farba, która tylko tym różni się od innych, że jest znacznie gęstsza i dedykowana do malowania za pomocą techniki suchego pędzla. W porównaniu z innymi farbami nie jest jakoś specjalnie warta zachodu. Efekt korozji można równie dobrze uzyskać w znacznie lepszy sposób za pomocą farb i pigmentów. O specjalnych preparatach nie wspominając.

Nihilakh Oxide

Nie kupiłem.
Dlaczego? Ponieważ jest to wash o trochę innej konsystencji, który chce udawać coś czym nie jest czyli patynę na elementach z brązu i mosiądzu. Niestety filmiki demonstracyjne na kanale GW mnie zraziły zarówno jeśli chodzi o sposób użycia jak i końcowy efekt.

Agrellan Earth

Kupiłem.
Chcę przede wszystkim porównać tą farbę z pastą z Penartu, którą opisywałem na początku roku. Pierwsza próba wygląda zachęcająco, ale chcę się jeszcze trochę tym pobawić.

Nurgle’s Rot

Kupiłem.
Jestem ciekaw jak naprawdę wygląda malowanie tym specyfikiem ponieważ filmy nie są zbyt dokładne. Choć całość wygląda na odmianę farby transparentnej już pierwsza próba pokazała, że nie jest tak do końca. Pożyjemy zobaczymy.

Typhus Corrosion

Kupiłem.
Powiem szczerze, że jestem pod bardzo, bardzo dużym wrażeniem tego produktu. Generalnie jest to połączenie washa z bardzo drobną pastą piaskową. Moim skromnym zdaniem genialne w swej prostocie rozwiązanie pozwalające na szybkie tworzenie efektów „syf kiła i mogiła, dlaczego czołg się nie świeci po manewrach”.

Blood For The Blood God

Kupiłem.
Bardziej dla nazwy niż dla efektu, bo farba ta wydaje mi się podejrzanie podobna do błyszczących Pactr. Pierwsze próby potwierdziły to i w dodatku okazało się, że podobnie do Nurgle’s Rot jest to farba transparentna. Może zatem się zdarzyć, że połączenie tych dwóch specyfików będzie całkiem pożądane.

Na koniec kilka zdjęć i fimik z tym co powyżej tyle, że z lektorem 😉

Wszystie cztery

A tak wygląda korozja

Tak pęka farba

Warsztat minimum

Tytułem wstępu

Drogi Panie Koziołku!

Mojego kochanego tatę dopadł kryzys wieku średniego i postanowił wybudować w piwnicy makietę pobliskiej stacji kolejowej. Razem z mamą postanowiłyśmy z okazji najbliższych świąt sprawić mu kilka narzędzi modelarskich ponieważ używając dostępnych pod ręką narzędzi strasznie narzeka. Co prawka pomalowanie desek, na makietę poszło mu sprawnie, ale cowieczorne próby pomalowania ludzików za pomocą pędzla płaskiego 70 kończą się zawsze strasznymi bluzgami ze strony taty.
Martwimy się o jego serce ponieważ budowa, która miała go uspokoić jest źródłem frustracji i stresu. Dlatego proszę Pana by doradził nam Pan jakie narzędzia możemy kupić tacie by ułatwić mu zadanie.

Pozdrawiam
Marysia.

ps. W załączniku zdjęcia obecnych narzędzi Taty.
M

Taki oto list otrzymałem ostatnimi czasy od Marysi, na oko lat 18 (swoją drogą aparat nie tu gdzie potrzeba łapał ostrość). Jako, że sam miałem też ostatnio okazję kilkukrotnie przewozić swój warsztat modelarsko-malarski zatem krótki tekst co potrzebujemy do warsztatu w wersji minimum.

Modelarnia

Na nasz warsztat składają się w ogólności część modelarska i część malarska. Najpierw modelarska. Warsztat minimum dla modelarza powinien zapewnić wszystkie niezbędne narzędzia do wykonania podstawowych prac.

  • Nóż tapicerski – Do cięcia różnych rzeczy typu płytki, rurki, itp. Uniwersalny, z wymiennymi ostrzami.
  • Skalpel – do precyzyjnych prac jak usuwanie nadlewek, rozcinanie elementów.
  • Cążki płaskie, małe – do wycinania większych elementów z ramek, cięcia drucików itp.
  • Pęseta prosta – bo trzeba sobie coś przytrzymać.
  • Pęseta zakrzywiona – jw.
  • Pęseta odwrotna – do długiego trzymania różnych elementów.
  • Nożyczki – przydatne.

Zestaw nie jest wyposażony w piłkę, wiertła itp. ponieważ na poziomie minimum nie są to rzeczy niezbędne, choć zapewne każdy kto trochę już zajmuje się modelarstwem dorzuci te elementy. Nie wypisałem też materiałów, bo to osobny temat.

Malowanie

Tu sprawa jest trochę bardziej skomplikowana ponieważ wszystko zależy od tego co chcemy malować. Jednak wersja minimum powinna uwzględniać:

  • Pędzel duży okrągły – u mnie Mag-Pol 6
  • Pędzel średni okrągły – u mnie Mag-Pol 2
  • Pędzel mały okrągły – u mnie Mag-Pol 0
  • Pędzel korekcyjny – u mnie jakiś no-name 000
  • Pędzel płaski – „drybrush”
  • Dwa pojemniki na wodę – jeden na wodę „zawsze czystą”, drugi do płukania pędzli.
  • Pojemnik na zlewki.
  • Pudełko plastikowe w którym będzie znajdować się mokra paleta.
  • Najprostszy stojak na pędzle.

Kupując stojak warto zwrócić uwagę na ilość miejsc na pędzle. Z czasem nasze zasoby będą się rozrastać i warto wszytko trzymać w jednym miejscu. W miarę możliwości warto od razu kupić podwójny komplet pędzli ponieważ nic tak nie wkurza jak konieczność czekania na to by pędzle wyschły po czyszczeniu.

Całość warto zamknąć w jakiejś niewielkiej walizce lub skrzyneczce z przegrodami by wszystko było w jednym miejscu.

Mr Surfacer 1200 – podkład prawie doskonały

Miesiąc temu na blogu Bloody Brushes pojawiła się recenzja farby podkładowej/szpachli Mr Finishing Surfacer 1500. Zaciekawiła mnie z dwóch powodów. Po pierwsze farba wyglądała na rzeczywiście dobrą. Po drugie kilka dni wcześniej nabyłem podobny produkt mianowicie Mr Surfacer 1200 firmy Mr Hobby. O nim też będzie ten wpis.

Na początek kilka uwag o samym produkcie. Sprzedawany jest on w pojemnikach 40ml (choć etykieta jest po koreańsku zatem mogą to być jakieś randomowe dane) i jeżeli chcemy nakładać go za pomocą aerografu należy zaopatrzyć się w dodatkowo w produkty Mr.Color Thinner albo Mr.Color Leveling Thinner. Wybrałem ten pierwszy (w sklepie nie było tego drugiego tak naprawdę).
Farba

Rozcienczalnik

Tak oto wyglądają farba i rozcieńczalnik. Do rozcieńczania nie nadaje się woda. Jest to bardzo ważne!

Malowanki

Jak już wspomniałem do nałożenia użyłem aerografu. Początkowo rozcieńczyłem farbę w proporcji 1:1,5 co spowodowało, że stała się za rzadka jak na malowanie pod zwykłym ciśnieniem (25psi). Cóż zalecenia producenta i sprzedawcy w sklepie okazały się trochę nie do końca OK. Kolejna warstwa poszła w proporcji 1:1. o wiele lepiej.
Dreadnought
Jak widać warstwa jest gładka i bez gródek, ciapek i tym podobnych efektów. Powyższy model „dostał odłamkowym” jeśli chodzi o malowanie i wymaga jeszcze jednej warstwy oraz solidnego pomalowania nóg. Poniżej gotowy (z podkładem) metalowy terminator.

Terminator
Jak widać nie jest źle 🙂

Wady

Od strony technicznej produkt jest naprawdę bardzo dobry. Nic mu nie dolega i przy zachowaniu rozsądku i proporcji mamy podkład idealny, ale…
… po pierwsze śmierdzi. Bardzo śmierdzi. W porównaniu z innymi farbami akrylowymi smród jest naprawdę straszny. trzeba zatem zapewnić odpowiednią wentylację warsztatu. Po drugie ciężko doczyścić sprzęt. Co prawda nie korzystałem z rozpuszczalnika Mr Hobby, a ze zwykłego Wamodu jednak jest to poważny problem. Farba pod wpływem rozpuszczalnika Wamodu puszcza, ale zlepia się w gumowate błonki, które mają tendencję do osiadania w dyszy aerografu. Cóż… czyszczenie zajęło trochę więcej czasu.

Podsumowanie

Warto kupić i używać ponieważ ta farba jest bardzo, bardzo dobra i pomimo swoich nielicznych wad świetnie się sprawdza.

W kolejnym wpisie o tłach do fotografowania figurek – te ze zdjęć (Termos i Dred) sam zrobiłem. Technologia opanowana, ale szukam odpowiedniego materiału.

Przygotowanie metalowej powierzchni do malowania

Na rynku co raz częściej figurki wykonane z żywicy zastępują te wykonane z metalu. Jednak metalowe figurki nadal są świetnym uzupełnieniem armii, a te starsze mogą być dobrą inwestycją. Dziś pokażę wam jak w prosty i szybki sposób przygotować metalową figurkę do malowania na przykładzie metalowej figurki Pedro Kantora z systemu Warhammer 40K.

Figurka metalowa o rozpakowaniu jest zabrudzona na dwa sposoby. Po pierwsze tak jak w przypadku każdego modelu jej powierzchnia jest zatłuszczona. Nasze ręce, chciał nie chciał, nawet po dokładnym wymyciu pozostawiają tłuste ślady. Po drugie figurka jest pokryta nalotem, który jest pozostałością po procesie produkcji.

Usuwamy tłuste zabrudzenia

By usunąć tłuste ślady z figurki metalowej należy wymyć ją w wodzie z płynem do naczyń. Przydatna będzie też twarda szczotka do zębów, która pozwoli na domycie modelu w zakamarkach. Figurkę po tej operacji należy dokładnie wytrzeć. By nie zabrudzić jej powtórnie należy przenosić ją w lateksowych rękawiczkach.
Inną metodą pozwalającą na szybkie doczyszczenie figurki wcześniej wymytej w wodzie z detergentem, a zabrudzonej na niewielkiej powierzchni, jest przemycie jej za pomocą spirytusu rektyfikowanego. Do mycia najlepiej nadają się chusteczki higieniczne. Jeżeli używasz wacików albo patyczków kosmetycznych zwróć uwagę czy nie pozostawiają nitek i kłaczków na czyszczonej powierzchni.

Usuwamy zabrudzenia poprodukcyjne

Ten rodzaj zabrudzeń jest znacznie trudniejszy do usunięcia. Zazwyczaj metalowa figurka zaraz po rozpakowaniu jest matowa, a w zagłębieniach może znajdować się biały nalot.

Figurki po rozpakowaniu

Co zrobić? Rozwiązanie jest dość drastyczne i może je zastosować tylko w przypadku figurek metalowych. Powierzchnię modelu należy mechanicznie wypolerować. W tym celu użyję mini frezarki Dremel 7700 wyposażonej w metalową szczotkę. Przed polerowaniem należy w miarę możliwości usunąć wszystkie większe nadlewki.

Szczotka i fgurki przed polerowaniem

Poleruję z użyciem wyższych obrotów. Szczotka jest na tyle miękka, że nie porysuje modelu ani nie zetrze drobnych szczegółów. Kolejnym etapem jest polerowanie z wykorzystaniem szczotki bawełnianej.

Szczotka bawełniana

Jak widać na powyższym obrazku wstępne polerowanie dało całkiem dobre efekty. Powierzchnia zaczyna się błyszczeć. Po zakończeniu polerowania za pomocą bawełnianej szczotki figurkę należy dokładnie wymyć w spirytusie, a jak pracowałeś bez rękawiczek to woda z płynem do naczyń jest bardziej wskazana. Warto też przedmuchać ją sprężonym powietrzem by usunąć drobne włoski i klaczki, które traci szczotka bawełniana.

Efekt końcowy

Jak widać po polerowaniu powierzchnia figurki jest bardziej błyszcząca i wygląda znacznie lepiej.

Podstawowe zasady BHP

Ten ustęp jest dla osób, które mają małe doświadczenie w pracy z urządzeniami takimi jak mini frezarka.

Po pierwsze używaj okularów ochronnych. Włosy z metalowej szczotki mogą wypadać, a wizyta na ostrym dyżurze okulistycznym nie jest ani miła, ani przyjemne. Podobnie jak wyjmowanie kawałka metalu z oka.
Po drugie pracuj w rękawiczkach lateksowych. Można takie kupić w każdej aptece. Zabezpieczają one przede wszystkim figurkę, ale też dają ochronę przed drobnymi urazami jakie może spowodować szczotka.
Po trzecie jeżeli robisz sobie przerwę w pracy koniecznie usuń akumulator/wyciągnij kabel sieciowy dremela. To samo dotyczy sytuacji gdy wymieniasz głowicę.

Translate »