Nowa odsłona White Dwarf-a

Się porobiło na tym świecie. GW zmienia sposób wydawania chyba najważniejszego magazynu dla graczy i modelarzy, czyli White Dwarf-a. Przede mną leżą dwa nowe magazyny.

White Dwarf

Zaczniemy od starego dobrego Białego Krasnala. Co się zmieniło? Dość dużo. Przede wszystkim magazyn schudł i zamienił się w tygodnik. Ma 32 strony i praktycznie cały jest poświęcony nowościom do Warhammera i W40k. Większość zajmują nowe krasnoludy lecz znalazło się też miejsce dla tyranidów.
Mamy zatem omówione nowe figurki hammererów/długobrodych, nowego slayera i króla. Oczywiście ze starego WD pozostawiono krótkie malarskie know-how dla początkujących, by ułatwić im pomalowanie figurek krasnali. Co zaś tyczy się kurwinoxów mamy tu krótkie omówienie „miesiąc z nowym kodeksem”.
Znajdziemy też już tradycyjny felieton Jervisa Johnsona. Tym razem o nierzucanej metodzie wyznaczenia kto zaczyna.
Całość uzupełniona jest zestawem nowości książkowych i figurkowych.

Czego nie ma?

Ano nie ma przede wszystkim listy sklepów stacjonarnych GW. Wypadła też praktycznie cała część hobbistyczna i bitewna. Poza wspomnianym wcześniej krótkim poradnikiem malowania krasnali nie znajdziemy tu nic dla malarzy… no dobra… ostatnia strona to krótkie podsumowanie hobbystyczne od załogi WD. Stronę wcześniej model tygodnia… mała fota… to jest naprawdę złe.

Warhammer: Visions

W tym periodyku znajdziemy wszystko to co „wyleciało” z WD plus dużo więcej tego samego. Jest zatem lista sklepów 😉 Jest kącik Johna Blanche (uwielbiam jego sposób malowania figurek), jest FW ze swoimi nowymi zabawkami i jest w końcu dużo, naprawdę dużo materiałów modelarskich. Mamy zatem omówione różne malowania kurwinoxów, mamy super armię miesiąca, jest dział z raportami bitewnymi.
Jednym zdaniem W:V jest dla hobbystów i maniaków.

Podsumowanie

Czy takie rozbicie wyjdzie na dobre WD? Nie mi to oceniać. Generalnie podział tematyczny pomiędzy WD, a W:V jest bardzo ostry. WD to takie cotygodniowe podsumowanie tego co dzieje się w kwestii wydawniczej. W:V jest przeznaczony dla hobbystów i tych co już „wsiąkli” w świat WFB i W40K.

Widać jak białe na czarnym

Każdy popełnia błędy. Modelarze też. Dzisiejszy wpis poświęcony jest sposobowi naprawy jednego z najczęściej popełnianych błędów czyli nieprawidłowej kolejności nakładania kolorów. By zrozumieć o czym mowa musimy najpierw przyjrzeć się sposobom mieszania barw.

Mieszanie barw w teorii koloru

Teoria koloru to dyscyplina wiedzy zajmująca się badaniem tego jak przebiegają procesy związane z rozpoznawaniem barw. Zarówno te teoretyczne jak i praktyczne. Jest to dział interdyscyplinarny ponieważ rozpoznawanie barw to proces zarówno biologiczny jak i fizyczny.

W teorii koloru wyróżniamy dwa podstawowe sposoby mieszania barw. Pierwszy to sposób addytywny. Metoda ta zakłada, że dana barwa jest sumą trzech barw podstawowych w różnych natężeniach. Fizyk powie, że jest to metoda jaką mieszane są barwy ze źródeł emisyjnych (świecących). Suma wszystkich barw w jednakowym natężeniu daje światło białe. Tu uwaga, białe światło to rzecz względna ponieważ jego percepcja zależy od natężenia oraz natężenia innych źródeł światła dookoła. Zatem jeżeli coś jest szare i jest źródłem emisyjnym to można powiedzieć, że natężenie emitowanego światła jest mniejsze niż innych źródeł tła. Addytywne mieszanie barw pozwala na wyświetlanie kolorów na monitorach (w uproszczeniu).
Drugą metodą jest subtraktywne mieszanie barw. Fizyk powie, że mieszanie to jest właściwe dla obiektów odbijających określoną barwę. Inne barwy są pochłaniane. Suma trzech podstawowych barw daje czerń. I znowuż podobnie jak w przypadku białego można stosując bardzo mocne źródło światła spowodować, że czarny stanie się szarym. Wynika to z faktu iż każde rzeczywiste ciało zawsze odbija niewielką część promieniowania (piszę rzeczywiste ponieważ w fizyce mamy do czynienia z ciałem doskonale czarnym, które pochłania wszelkie promieniowanie… i jest przekleństwem studentów). Subtraktywne mieszanie barw zachodzi gdy mieszamy farby.

Nieprawidłowa kolejność nakładania kolorów

Jak zatem wynika z drugiej metody prawidłowa kolejność nakładania kolorów to malowanie od najjaśniejszego do najciemniejszego. Jest to rozsądne ponieważ skoro mieszanie kolorów powoduje w ogólności uzyskanie ciemniejszego odcienia (można rozjaśnić za pomocą bieli – podciąga ilość odbitego promieniowania w całym widmie, albo ściemnić za pomocą czarnego – pochłania promieniowanie w całym widmie). Co więcej próba pomalowania ciemniejszej powierzchni za pomocą jaśniejszej farby spowoduje, że efekt końcowy będzie mało ciekawy.
Co jednak zrobić jak popełnimy taki błąd i potrzebujemy w miarę sprawnie rozjaśnić powierzchnię?

Fizyka głupcze!

Jeżeli matematyka jest królową nauk, to fizyka jest ich cesarzową. Zatem wykorzystajmy naszą wiedzę z zakresu fizyki do naprawienia błędu.

Błąd! Wszystko czarne!
Na powyższej ilustracji mamy przykład błędu w kolejności nakładania kolorów. Naramienniki mają być białe, a nie czarne. Tu cała figurka jest pokryta ciemnym szarym (Revell Aqua Color 36109 Anthrazit). Co z tym można zrobić?

Pierwsza warstwa szarego

Za pomocą aerografu nałożyłem na naramienniki kolor Vallejo German Grey. W ten sposób rozpocząłem procedurę rozjaśniania powierzchni by móc na niej malować innymi kolorami. Jedna warstwa wystarczy. Krycie nie powinno być jakoś przesadnie dokładne zależy nam w pierwszej kolejności na uzyskaniu cienkiej warstwy (będzie ich kilka).

Kolejna warstwa

Kolejna warstwa położona za pomocą aerografu Vallejo London Grey. Tym razem po nałożeniu pierwszej warstwy w tym kolorze poczekałem aż wyschnie i poprawiłem kolejną. W sumie uzyskaliśmy bardzo dokładnie pokrytą powierzchnię za pomocą trzech warstw szarego. Następnie do London Grey dodałem trochę białego i położyłem kolejną warstwę.

Finalny biały

Ostatnie trzy warstwy zostały to mocno rozwodniony Vallejo White nałożony za pomocą aerografu. W ten sposób otrzymałem mniej więcej to o co mi chodzi, czyli powierzchnię którą mogę pokryć dowolnym kolorem. Ja zostanę przy białym. Po zabezpieczeniu białej powierzchni można jeszcze raz pokryć figurkę ciemnym kolorem w celu wyrównania błędów.

Podsumowanie

Kolejność nakładania kolorów jest bardzo ważna ponieważ pozwala na uniknięcie konieczności nakładania wielu warstw jasnego koloru na ciemne podłoże w celu uzyskania odpowiedniej barwy. Istotne jest też to, że kolejność ta obowiązuje tylko w przypadku farb. W przypadku nakładania pigmentów jest odwrotna i wynika z tego jak zachowują się pigmenty. O tym jednak kiedy indziej.

Nowe farby od GW

W końcu kupiłem farby z nowej serii technical od GW. Przy czym nabyłem tylko cztery z sześciu ponieważ, a zresztą po kolei.

Ryza Rust

Nie kupiłem.
Dlaczego? Jest to najzwyklejsza pomarańczowa farba, która tylko tym różni się od innych, że jest znacznie gęstsza i dedykowana do malowania za pomocą techniki suchego pędzla. W porównaniu z innymi farbami nie jest jakoś specjalnie warta zachodu. Efekt korozji można równie dobrze uzyskać w znacznie lepszy sposób za pomocą farb i pigmentów. O specjalnych preparatach nie wspominając.

Nihilakh Oxide

Nie kupiłem.
Dlaczego? Ponieważ jest to wash o trochę innej konsystencji, który chce udawać coś czym nie jest czyli patynę na elementach z brązu i mosiądzu. Niestety filmiki demonstracyjne na kanale GW mnie zraziły zarówno jeśli chodzi o sposób użycia jak i końcowy efekt.

Agrellan Earth

Kupiłem.
Chcę przede wszystkim porównać tą farbę z pastą z Penartu, którą opisywałem na początku roku. Pierwsza próba wygląda zachęcająco, ale chcę się jeszcze trochę tym pobawić.

Nurgle’s Rot

Kupiłem.
Jestem ciekaw jak naprawdę wygląda malowanie tym specyfikiem ponieważ filmy nie są zbyt dokładne. Choć całość wygląda na odmianę farby transparentnej już pierwsza próba pokazała, że nie jest tak do końca. Pożyjemy zobaczymy.

Typhus Corrosion

Kupiłem.
Powiem szczerze, że jestem pod bardzo, bardzo dużym wrażeniem tego produktu. Generalnie jest to połączenie washa z bardzo drobną pastą piaskową. Moim skromnym zdaniem genialne w swej prostocie rozwiązanie pozwalające na szybkie tworzenie efektów „syf kiła i mogiła, dlaczego czołg się nie świeci po manewrach”.

Blood For The Blood God

Kupiłem.
Bardziej dla nazwy niż dla efektu, bo farba ta wydaje mi się podejrzanie podobna do błyszczących Pactr. Pierwsze próby potwierdziły to i w dodatku okazało się, że podobnie do Nurgle’s Rot jest to farba transparentna. Może zatem się zdarzyć, że połączenie tych dwóch specyfików będzie całkiem pożądane.

Na koniec kilka zdjęć i fimik z tym co powyżej tyle, że z lektorem 😉

Wszystie cztery

A tak wygląda korozja

Tak pęka farba

Warsztat minimum

Tytułem wstępu

Drogi Panie Koziołku!

Mojego kochanego tatę dopadł kryzys wieku średniego i postanowił wybudować w piwnicy makietę pobliskiej stacji kolejowej. Razem z mamą postanowiłyśmy z okazji najbliższych świąt sprawić mu kilka narzędzi modelarskich ponieważ używając dostępnych pod ręką narzędzi strasznie narzeka. Co prawka pomalowanie desek, na makietę poszło mu sprawnie, ale cowieczorne próby pomalowania ludzików za pomocą pędzla płaskiego 70 kończą się zawsze strasznymi bluzgami ze strony taty.
Martwimy się o jego serce ponieważ budowa, która miała go uspokoić jest źródłem frustracji i stresu. Dlatego proszę Pana by doradził nam Pan jakie narzędzia możemy kupić tacie by ułatwić mu zadanie.

Pozdrawiam
Marysia.

ps. W załączniku zdjęcia obecnych narzędzi Taty.
M

Taki oto list otrzymałem ostatnimi czasy od Marysi, na oko lat 18 (swoją drogą aparat nie tu gdzie potrzeba łapał ostrość). Jako, że sam miałem też ostatnio okazję kilkukrotnie przewozić swój warsztat modelarsko-malarski zatem krótki tekst co potrzebujemy do warsztatu w wersji minimum.

Modelarnia

Na nasz warsztat składają się w ogólności część modelarska i część malarska. Najpierw modelarska. Warsztat minimum dla modelarza powinien zapewnić wszystkie niezbędne narzędzia do wykonania podstawowych prac.

  • Nóż tapicerski – Do cięcia różnych rzeczy typu płytki, rurki, itp. Uniwersalny, z wymiennymi ostrzami.
  • Skalpel – do precyzyjnych prac jak usuwanie nadlewek, rozcinanie elementów.
  • Cążki płaskie, małe – do wycinania większych elementów z ramek, cięcia drucików itp.
  • Pęseta prosta – bo trzeba sobie coś przytrzymać.
  • Pęseta zakrzywiona – jw.
  • Pęseta odwrotna – do długiego trzymania różnych elementów.
  • Nożyczki – przydatne.

Zestaw nie jest wyposażony w piłkę, wiertła itp. ponieważ na poziomie minimum nie są to rzeczy niezbędne, choć zapewne każdy kto trochę już zajmuje się modelarstwem dorzuci te elementy. Nie wypisałem też materiałów, bo to osobny temat.

Malowanie

Tu sprawa jest trochę bardziej skomplikowana ponieważ wszystko zależy od tego co chcemy malować. Jednak wersja minimum powinna uwzględniać:

  • Pędzel duży okrągły – u mnie Mag-Pol 6
  • Pędzel średni okrągły – u mnie Mag-Pol 2
  • Pędzel mały okrągły – u mnie Mag-Pol 0
  • Pędzel korekcyjny – u mnie jakiś no-name 000
  • Pędzel płaski – „drybrush”
  • Dwa pojemniki na wodę – jeden na wodę „zawsze czystą”, drugi do płukania pędzli.
  • Pojemnik na zlewki.
  • Pudełko plastikowe w którym będzie znajdować się mokra paleta.
  • Najprostszy stojak na pędzle.

Kupując stojak warto zwrócić uwagę na ilość miejsc na pędzle. Z czasem nasze zasoby będą się rozrastać i warto wszytko trzymać w jednym miejscu. W miarę możliwości warto od razu kupić podwójny komplet pędzli ponieważ nic tak nie wkurza jak konieczność czekania na to by pędzle wyschły po czyszczeniu.

Całość warto zamknąć w jakiejś niewielkiej walizce lub skrzyneczce z przegrodami by wszystko było w jednym miejscu.

Mr Surfacer 1200 – podkład prawie doskonały

Miesiąc temu na blogu Bloody Brushes pojawiła się recenzja farby podkładowej/szpachli Mr Finishing Surfacer 1500. Zaciekawiła mnie z dwóch powodów. Po pierwsze farba wyglądała na rzeczywiście dobrą. Po drugie kilka dni wcześniej nabyłem podobny produkt mianowicie Mr Surfacer 1200 firmy Mr Hobby. O nim też będzie ten wpis.

Na początek kilka uwag o samym produkcie. Sprzedawany jest on w pojemnikach 40ml (choć etykieta jest po koreańsku zatem mogą to być jakieś randomowe dane) i jeżeli chcemy nakładać go za pomocą aerografu należy zaopatrzyć się w dodatkowo w produkty Mr.Color Thinner albo Mr.Color Leveling Thinner. Wybrałem ten pierwszy (w sklepie nie było tego drugiego tak naprawdę).
Farba

Rozcienczalnik

Tak oto wyglądają farba i rozcieńczalnik. Do rozcieńczania nie nadaje się woda. Jest to bardzo ważne!

Malowanki

Jak już wspomniałem do nałożenia użyłem aerografu. Początkowo rozcieńczyłem farbę w proporcji 1:1,5 co spowodowało, że stała się za rzadka jak na malowanie pod zwykłym ciśnieniem (25psi). Cóż zalecenia producenta i sprzedawcy w sklepie okazały się trochę nie do końca OK. Kolejna warstwa poszła w proporcji 1:1. o wiele lepiej.
Dreadnought
Jak widać warstwa jest gładka i bez gródek, ciapek i tym podobnych efektów. Powyższy model „dostał odłamkowym” jeśli chodzi o malowanie i wymaga jeszcze jednej warstwy oraz solidnego pomalowania nóg. Poniżej gotowy (z podkładem) metalowy terminator.

Terminator
Jak widać nie jest źle 🙂

Wady

Od strony technicznej produkt jest naprawdę bardzo dobry. Nic mu nie dolega i przy zachowaniu rozsądku i proporcji mamy podkład idealny, ale…
… po pierwsze śmierdzi. Bardzo śmierdzi. W porównaniu z innymi farbami akrylowymi smród jest naprawdę straszny. trzeba zatem zapewnić odpowiednią wentylację warsztatu. Po drugie ciężko doczyścić sprzęt. Co prawda nie korzystałem z rozpuszczalnika Mr Hobby, a ze zwykłego Wamodu jednak jest to poważny problem. Farba pod wpływem rozpuszczalnika Wamodu puszcza, ale zlepia się w gumowate błonki, które mają tendencję do osiadania w dyszy aerografu. Cóż… czyszczenie zajęło trochę więcej czasu.

Podsumowanie

Warto kupić i używać ponieważ ta farba jest bardzo, bardzo dobra i pomimo swoich nielicznych wad świetnie się sprawdza.

W kolejnym wpisie o tłach do fotografowania figurek – te ze zdjęć (Termos i Dred) sam zrobiłem. Technologia opanowana, ale szukam odpowiedniego materiału.

Modelarz w jesiennym ogrodzie

Gdy w Toruniu chłopaki brali udział w warsztatach ja spędzałem czas z rodziną. Weekend upłynął mi pod znakiem budowy jesiennych modeli, czyli ludzików z kasztanów. Syn dzielnie zbierał kasztany, a tata dziabał je szpikulcem i budował ludki. Poniżej kilka fotek – efektów naszej pracy.

Konik

Pan gąsienica

i jego czarujący uśmiech

Fotka grupowa

Malowanie pośrednie aerografem

W ostatnim czasie miałem okazję porozmawiać z Arbalem z Coloured Dust na temat tworzenia cieni za pomocą pigmentów. Był on w trakcie robienia takiego „czary mary” na figurce w skali 54mm, a ja postanowiłem przenieść tą technikę do skali 28mm, czyli na w40k.

W trakcie rozmowy wyszedł pewien drobny problem. Otóż używana przez Arbala technika jest dedykowana raczej do figurek „na półkę” niż „na stół”. Clou stanowi brak możliwości utrwalenia pigmentów. Każde dotknięcie modelu spowoduje, że efekt zostanie zmazany. Zarówno próba nałożenia utrwalacza za pomocą pędzla jak i aerografu jest zatem skazana na niepowodzenie. Pędzel rozmaże pigmenty, aerograf je zdmuchnie. Zatem jak żyć?

Okazuje się, że istnieje technika pozwalająca na utrwalenie pigmentów za pomocą aerografu bez ryzyka ich zdmuchnięcia.

Na czym polega malowanie pośrednie

Zazwyczaj malując aerografem staramy się by farba była natryskiwana na płaszczyznę pod kątem zbliżonym do prostego, z odległości zapewniającej stworzenie równomiernej plamki.
Malowanie pośrednie łamie te zasady.

Krok po kroku

Na początek zabezpiecz dokładnie warsztat z przyległościami. Malowanie pośrednie, robi straszny syf dookoła.
Następnie umieść figurkę na mocowaniach. Niezłym patentem jest tzw. trzecia ręka:
Trzecia ręka
Należy jednak zdemontować lupę – nie chcemy jej usyfić.

W aerografie przygotuj utrwalacz albo satynowy lakier bezbarwny. W tym drugim przypadku nie żałuj rozcieńczalnika/Glaze Medium. Mieszanka ma mieć konsystencję zbliżoną do wody – im rzadsza tym lepsza. Rzadka mieszanka jest potrzebna ponieważ kolejnym krokiem jest obniżenie ciśnienia w sprężarce. Jak pisałem w temacie o trzech rzeczach, które trzeba wiedzieć malując aerografem, jeżeli farba jest rzadka to warstwa kryjąca jest cieńsza, ALE…

… ale też łatwiej przechodzi przez dyszę i tym samym można użyć niższego ciśnienia.

Niższe ciśnienie ustawiamy tak naprawdę tylko dla wygody.

Czas na malowanie. Oddalamy aerograf na znaczną odległość od figurki. Celujemy nad nią i zaczynamy natryskiwać utrwalacz. Nie natryskujemy bezpośrednio, a nad figurką. Pozwalamy mu swobodnie opaść na model. Tak jak byśmy zraszali trawnik.

Operację powtarzamy 3-4 razy.

Dlaczego tak, czyli zalety

Dzięki takiemu podejściu utrwalacz jest nanoszony na model równomiernie, ale jedynymi działającą na powłokę z pigmentów siłą jest grawitacją. Tym samym pigmenty nie są ani zmazywane jak ma to miejsce przy nakładaniu utrwalacza pędzlem, ani zdmuchiwane jak przy bezpośrednim malowaniu aerografem.

Wady

Po pierwsze straszny syf jaki robi się dookoła. Ograniczyć pomaga go obniżenie ciśnienia dzięki czemu aerograf nie ma dużego „zasięgu”. Po drugie skromna wydajność. Jak zazwyczaj starcza jedna warstwa utrwalacza tu trzeba nałożyć ich kilka. Po trzecie jeżeli używamy utrwalacza należy i tak dodatkowo nałożyć warstwę lakieru bezbarwnego. Przy czym można już malować normalnie.

Jak przetrwać przeprowadzkę warsztatu

Blog powstał jako miejsce gdzie chcę opowiadać o mojej pasji – modelarstwie. Od końca lutego nie umieściłem jednak żadnego wpisu. Wynikało to w znaczniej mierze, z powodów zawodowych. Finałem była przeprowadzka z Warszawy do Wrocławia.

W dzisiejszym wpisie chciałbym poruszyć kwestię przeprowadzki warsztatu modelarskiego. By oszczędzić wam problemów oraz podzielić się własnymi doświadczeniami.

Przygotowania

Korzystaliśmy z usług jednej z firm przeprowadzkowych. Dostarczyła ona kartony oraz papier do owinięcia rzeczy delikatnych. Zgodnie z umową oni pakowali szkło i rzeczy delikatne. Nie zdawałbym się jednak na tego typu pomoc. Stąd pierwsza ważna zasada Warsztat oraz modele pakujemy sami.
Z modelami jest to co do zasady prosta sprawa. Możemy upchnąć je w walizkach, których wybór jest przeogromny. Od podstawowych i najprostszych walizek poprzez takie gdzie można dociąć gąbki pod wymiar, aż po dedykowane pod konkretne modele walizki (wkłady) od GW. Jeżeli jakiś model nie mieści się do walizki np. B-52 w skali 1:48, Tytan klasy Imperator czy coś w ten deseń to:

  • Owijamy na grubo folią bąbelkową.
  • Owijamy papierem.
  • Pakujemy do kartonu gdzieś po środku i usztywniamy tak by się nie ruszało.

Trochę bardziej skomplikowana jest sprawa jeśli chodzi o warsztat. Tu należy podzielić wyposażenie na kilka grup. Pierwszą stanowią ciężkie narzędzia – dremel, imadło, wiertarka, cążki, nożyczki, noże. Wszytko to co może w razie czego spaść i nie powinno się połamać. Tego typu rzeczy trafiają do jednego kartonu/pudła, przy czym należy pamiętać, że karton nie może być zbyt ciężki. Jeżeli przeprowadzamy np. dużą sprężarkę to powinna mieć osobny karton dopasowany do jej wymiarów. Najlepszy jest ten oryginalny… tyle tylko kto go trzyma?
Druga grupę stanowią narzędzia precyzyjne i delikatne – wiertła, nożyki, pędzle, pincety, wszelkiej maści „trzecie ręki z lupą”. Te najlepiej zapakować do mniejszych pudełek np. po lodach. i dopełnić papierem, gąbką, folią bąbelkową tak by całość nie latała. Tego typu pudełka świetnie nadają się na usztywniacze do większych opakowań – są lekkie i w miarę foremne.
Trzecia grupa to farby, washe, podkłady, pigmenty. Tu jest to trochę bardziej skomplikowane. Ja moje farby wrzuciłem po prostu do skrzynki po dremelu i samemu przewiozłem na miejsce. Warto pudło z dokładnie zakręconymi farbami dodatkowo owinąć w folię. Jak coś pęknie to przynajmniej nie narobi dużego syfu. Inną metodą jest zakup worków śniadaniowych w wersji – paczka 1000 sztuk i pakowanie każdej farbki w osobny worek.
Czwarta to inna chemia w szczególności kleje i rozpuszczalniki. Te należy koniecznie przewozić w osobnym, szczelnym, opakowaniu np. dokładnie zaklejonym pudle po lodach. Dodatkowo każdą sztukę warto wrzucić do osobnego woreczka. Jak coś się stanie to pozwoli to na minimalizację strat.

Ostatnią i najważniejszą grupą są najcenniejsze narzędzia. W moim przypadku były to aerografy. Te pakujemy w osobne pudełko i bardzo wyraźnie oznaczamy w sposób nam tylko znany i pozwalający na szybką identyfikację.

Transport

Wszystkie pudła można spokojnie nadać w głównym transporcie. Jedynym wyjątkiem jest pudło z cennymi narzędziami. To najlepiej przewozić osobiście. W czasie pakowania i rozpakowywania należy jednak zwrócić baczną uwagę na kartony w których jest warsztat. Dzięki temu będziemy mieli duże szanse na to, że nic się nie zgubi.

Rozpakowanie

Tu sprawa ma się chyba najprościej. Jest tylko jedna zasada – warsztat rozpakowujemy jak już mamy wszystko gotowe – podłogi i okna pomyte, meble wytarte i na swoich miejscach. O takich drobnostkach jak zakończenie prac remontowo-budowlanych nie wspominam 🙂
Ma to proste uzasadnienie. Po remoncie i przeprowadzce i tak wszystko będzie zakurzone i będzie trzeba to wyczyścić. Zatem spakowany warsztat ułatwi nam sprzątanie.

Trzy rzeczy, które musisz wiedzieć o malowaniu aerografem

Na początku chciałbym poinformować, że do końca marca na pewno, a do końca czerwca z dużym prawdopodobieństwem jestem odcięty od mojego warsztatu zarówno modelarskiego, jak i fotograficznego. Postaram się jednak w tym czasie zamieszczać wpisy z zakresu teorii modelarskiej, być może wzbogacone o rysunki.

W dzisiejszym wpisie chciałbym poruszyć temat „podstawowych podstaw” pracy z aerografem. Nie tyle nawet co malowania, a pewnych czynności oraz informacji, które są absolutnym minimum przed pierwszym malowaniem. Do napisania tego postu zainspirowało mnie spotkanie pod przeuroczym tytułem „Do czego w Twierdzy igły do szycia, czyli AEROGRAF FOR DUMMIES”, zorganizowane w ostatnią sobotę przez warszawski sklep Twierdza Gier (FB). Samo malowanie aerografem i jego wykorzystanie w pracy uznaję za technikę zaawansowaną i odradzam osobom, które dopiero co zaczynają zabawę. Jest to spowodowane tym, że praca z aerografem choć wydaje się łatwa, lekka i przyjemna ma wiele elementów wymagających pewnego doświadczenia i umiejętności rozwiązywania różnych warsztatowych łamigłówek (z wykorzystaniem pincety na czele). Zaczynajmy zatem.

Aerograf ma być czysty

Chciało by się rzec, że aerograf ma być czysty jak pupa niemowlęcia, ale niestety często obserwuję modelarzy, których aerografy są jak pupa niemowlęcia zafajdane. Aerograf jest narzędziem bardzo precyzyjnym i delikatnym, przez co bardzo łatwo jest go uszkodzić poprzez przykładowo zapchanie dyszy farbą. Mówię o tym ponieważ w czasie sobotniego spotkania mieliśmy do czynienia z tego typu przypadkiem. Dysza (wsuwana, a nie wkręcana) została zapaćkana farbą przez co nastąpiło:

  • Zapchanie dyszy i aerograf nie malował.
  • Rozszczelnienie całego układu dyszy i powietrze zaczęło dostawać się do zbiornika z farbą.

Obydwie przypadłości choć wydają się niegroźne mogą okazać się rujnujące dla naszej pracy. Zatkana dysza może nagle „plunąć” farbą tworząc eleganckiego kleksa (jak pozbywać się tego typu błędów opowiem jak odbiję warsztat z rąk heretyków) niszcząc polakierowaną powierzchnię.
Druga przypadłość może spowodować, że powietrze dostając się do zbiornika z farbą zacznie ją spieniać i „wypluwać” górą. W efekcie „pokropimy” wszystko na około, co po zastosowaniu Prawa Murphy-ego oznacza, że wszystkie dotychczas pomalowane figurki trzeb będzie przemalować.

Czystość oznacza też, że nasz warsztat przed malowaniem sprzątamy z kurzu, drobnych pozostałości po szlifowaniu i obróbce modeli, drobnych części. Nic tak nie psuje efektu malowania aerografem jak kilka dolepionych do powierzchni kłaczków.

Podsumowując, gdy zmieniasz kolor malowania – przeczyść aerograf za pomocą niewielkiej ilości rozpuszczalnika albo denaturatu. Następnie przepuść przez niego mniej więcej 3/4 zbiornika wody. Po zakończeniu pracy rozkręć aerograf i bardzo dokładnie wyczyść wszystkie części. Raz na kilka malować po zakończeniu pracy nalej do zbiornika rozpuszczalnik i odstaw na kilka godzin po czym dokładnie wyczyść go z resztek farb.

Lepiej pomalować dwa razy zbyt rzadką farbą niż raz za gęstą

Ta stara jak świat prawda jest kluczowa przy doborze farb. Zaobserwowałem, że wielu początkujących do aerografu leje farbę „jak jest”. Dotyczy to szczególnie produktów Vallejo, które ze względu na bardzo poręczny kształt butelki są idealne do tego typu operacji. Takie postępowanie to błąd. Wiele firm specjalnie przygotowuje preparaty do rozcieńczania swoich farb dla malujących aerografem. Wspomniane wyżej Vallejo ma nawet osobną linię kolorów Air, przeznaczonych do malowania aerografem!

Farba wlewana do aerografu musi być rzadka. Szczególnie jak malujemy figurki mające drobne elementy. Nie zalejemy i nie zamażemy wtedy szczegółów. Ponad to nawet jeżeli spartolimy coś w trakcie malowania to łatwiej będzie to naprawić. Rzadka farba ma jednak kilka wad. Po pierwsze znacznie słabiej kryje przez co należy położyć kilka warstw. z drugiej strony kilka cienkich warstw jest zdecydowanie lepsze niż jedna grubsza. Nie zalejemy drobnych elementów, ani nie zniszczymy figurki. Po drugie rzadka farba znacznie szybciej zasycha. Tym samym częściej musimy czyścić aerograf. Po trzecie pracując z wyższym ciśnieniem (3-4bar) farba może „zalewać” i robić kleksy. Jednocześnie będzie znacznie lepiej kryć ponieważ wyższe ciśnienie mocniej rozbije cząsteczki farby (o malowaniu wysokociśnieniowym też kiedy indziej).

Planowanie

Ostatnią ważną rzeczą związaną z malowaniem przed malowaniem jest zaplanowanie co będziemy robić. Zapewne drogi czytelniku nie jesteś właścicielem kompresora przemysłowego, który może pracować 7/24 i nic mu nie będzie. Sprężarka do aerografu zazwyczaj nie może pracować dłużej niż 15-20 minut (dłużej w przypadku kompresora ze zbiornikiem). Po czym musi ostygnąć. W tym czasie musimy pomalować to co chcemy oraz wyczyścić aerograf.

By sprostać temu wyzwaniu należy zaplanować co chcemy w tym czasie pomalować. Zazwyczaj te 15 minut pracy sprężarki wystarczy na nałożenie dwóch kolorów na mniej więcej 20 modeli piechoty. Planowanie jest też ważne z kilku innych powodów. Jednym z nich jest ułatwienie sobie pracy przemyślana kolejność czynności znacząco może przyspieszyć pracę oraz ją ułatwić (tu sztandarowy przykład – jakiego szablonu użyć). Kolejną jest zachowanie kolejności nakładania kolorów. Najpierw powinno nakładać się kolory jaśniejsze, a następnie ciemniejsze. Kolor ciemniejszy co do zasady lepiej pokryje kolor jaśniejszy niż na odwrót. Należy tez pamiętać, że farby muszą wyschnąć. W przypadku malowania aerografem czas schnięcia przed nałożeniem kolejnej powierzchni to około 15 minut, a całkowitego wyschnięcia nawet 3 godziny! Jak widać dobry plan to podstawa organizacji pracy. Dzięki niemu możemy wyeliminować przestoje w pracy i zamiast patrzyć na schnącą farbę zająć się innymi zadaniami.

Jak zrobić podstawkę imitującą popękaną powierzchnię?

Pękająca, wysuszona do granic możliwości ziemia albo stare popękane skały tworzące podłogę w krasnoludzkiej twierdzy. Jak uzyskać taki efekt? Okazuje się, że jest to bardzo proste.

Przygotowanie popękanej powierzchni

By przygotować popękaną powierzchnię użyjemy Pasty 3D do spękań firmy Pentart. Jest to dwuskładnikowa farba akrylowa, bezwonna i łatwa w nałożeniu.

W pierwszej kolejności przygotowujemy podstawkę. Ta tutaj została już wcześniej zagruntowana razem z figurką. Nie było to dokładne gruntowanie ponieważ podstawka posłużyła jako chwyt dla figurki, ale jest to wystarczające jak na nasze potrzeby. Ja dodatkowo ją przetarłem denaturatem by usunąć zatłuszczenia.
Wstępnie przygotowana podstawka

Następnie na podstawkę nakładamy Podkład pasty 3D do spękań. Jest to wikolopodobna substancja, która tym różni się od wikolu, że po zaschnięciu jest elastyczna oraz jest znacznie słabszym spoiwem. Podkład można nałożyć pędzlem lecz ja robię to za pomocą małej szpatułki. Mycie pędzli po wikolu to niezbyt fajna sprawa. Szpatułkę można wytrzeć i już jest czysta.
Podstawa pokryta podkładem

Gdy podkład wyschnie, to jest po około 20 minutach, będzie on przezroczysty i prawie niewidoczny. Teraz czas na nałożenie Pasty 3D do spękań. Podobnie jak podkład można ją nakładać pędzlem, ale ja znowu używam szpatułki. Od tego jak gruba będzie warstwa pasty zależy końcowy wynik. Im cieńsza warstwa tym pęknięcia delikatniejsze i gęstsze. Jeżeli nałożymy grubą warstwę to w efekcie pojawią się pojedyncze dość szerokie pęknięcia. Jest to dobre rozwiązanie jeżeli chcemy na podstawce umieścić np. motocykl czy jakiegoś latacza. Do figurek piechoty, szczególnie tych mniejszych jak krasnoludy czy skaveny, lepiej jest nałożyć cienką warstwę.

Podstawka z nałożoną pastą
Pasta 3D do spękań

Podstawkę pozostawiamy do wyschnięcia, czyli na około 30-40 minut. Ważne jest by nie dotykać powierzchni pasty ponieważ zostawimy odciski palców. Jeżeli pasta dostanie się do otworu w podstawce należy ją stamtąd usunąć. Po wyschnięciu jest stosunkowo twarda i może okazać się, że montując figurkę wyłamiemy kawałek powierzchni.

FAQ:
Czy trzeba używać podkładu?
Tak. Podkład wiąże pastę z powierzchnią. Pasta nałożona bezpośrednio na powierzchnię podstawki nie będzie się trzymać i szybko się wykuszy. Ponad to podkład dzięki swojej elastyczności powoduje, że pasta ładnie pęka.

Czy pastę można malować?
Oczywiście. W dalszej części powiem jak.

Czy pasta jest tylko w kolorze czarnym?
Nie. Można ją kupić w kilku kolorach, ja jednak polecam tylko czarny i biały. Reszta może być dość trudna w obróbce. Choć możesz poeksperymentować z na przykład z kolorami metalicznymi.

Podstawka po wyschnięciu pasty. Powierzchnia pokryta jest drobną siatką pęknięć.
Podstawka po wyschnięciu

Malowanie podstawki

Tak przygotowaną powierzchnię należy pomalować. Mamy do wyboru kilka opcji kolorystycznych między innymi imitację wysuszonej ziemi (brązy i szarości), pustyni (brązy, żółcie), czy skały (szarości). Ja zdecydowałem się na opcję spękanej skały, która będzie imitować fragment starej krasnoludzkiej drogi.

W tym celu pokryłem podstawkę kolorem Vallejo Cold Grey (GC). Naniosłem go techniką suchego pędzla, ale robiłem to dość „agresywnie” tak jak bym malował w normalny sposób.
Kolor VGC Cold Grey

Po wyschnięciu dodałem rozjaśnienie za pomocą koloru Citadel Fernisian Grey. Tu też użyłem techniki suchego pędzla, ale tym razem starałem się pomalować tylko wystające elementy.
Kolor Fernisian Grey

Po wyschnięciu farb całą podstawkę pokryłem pigmentem Dark Earth. Nałożyłem suchy pigment starając się wypełnić szczeliny. Nadmiar pigmentu bardzo delikatnie zdmuchnąłem
Pigment Dark Earth

Następnie całość utwardziłem za pomocą Vallejo Pigment Binder. Pomalowałem brzegi podstawki na czarno i pozostawiłem do całkowitego wyschnięcia.
Ukończona podstawka

Na tym zakończyłem pracę. Po zamocowaniu figurki całość zostanie jeszcze pokryta satynowym werniksem Vallejo, ale formalnie podstawka jest już gotowa.

———————————————————
Nie masz czasu na wykonanie podstawek. Nie chcesz się paprać albo szukać materiałów? Możesz zamówić gotowe podstawki. Wystarczy napisać na adres 8thcolour{AT}tyrsoft.com i zostawić informacje o tym co chcesz bym ci przygotował.

Translate »