Blog Archives

Imperial Knights – kodeks

Imperial Knights - Codex coverIstnieje niewielka szansa, że powrócą Squat-y. Fajne by było… ale na razie w moje ręce trafił kodeks do Imperialnych Rycerzy. Co w środku? 64 strony z czego najważniejsze to fluff oraz rozwinięty rozdział poświęcony heraldyce. W połączeniu z dodatkiem Escalation oraz dwoma numerami WD poświęconymi IK mamy komplet.

Trochę szczegółów

Kodeks można podzielić na trzy części. Pierwsza poświęcona jest historii rycerzy. Zawiera ich historię, pochodzenie i omawia skąd oni się tak naprawdę wzięli. May tu zatem krótkie opowiadanie, opis światów z których pochodzą rycerze. Nie zabraknie oczywiście informacji o wzajemnych relacjach pomiędzy Rycerzami, Imperium i Kultem Maszyn.
Druga część, najobszerniejsza, poświęcona jest hobby. Mamy zatem omówioną heraldykę domów rycerskich wraz ze schematami malowani. Trochę boli, że nie podano kolorów w ramach palety GW, ale to nadrobiono w dwóch numerach WD. Następnie mamy dość bogatą galerię zdjęć modelu IK, w ramach której zaprezentowano różne szczegóły figurki.
Trzecia, najkrótsza, część poświęcona jest zasadom. Mamy tu naprawdę skumulowany podręcznik Escalation. Co tu dużo mówić – nic szczególnego. IK występują w dwóch wersjach – Paladyn z dużym działem i Kopijnik (Errant tłumaczone jako „błędny rycerz” jest jak tenże rycerz błędne) z działem termicznym. Obie wersje posiadają na pokładzie przerośniętą piłę mechaniczną oraz tarczę jonową. Ciekawą zasadą jest tratowanie. Całkiem przydatne na wszelkiej maści drobnicę w stylu kostki SM, IG (czy jak to się tam nazywa obecnie), orków czy też tau. Może też być fajne by pograć w piłkę jakimś lekkim pojazdem.

Czego mi brakuje

Po pierwsze ten kto pamięta Epica ten wie, że modeli IK było więcej. Boli jeden model w dwóch wersjach (tenże mam i złożę w wolnej chwili). Trochę mało. Boli ubogi fluff. Mogło go być zdecydowanie więcej. Dobrym przykładem niech będzie edycja kolekcjonerska kodeksu do SM (mam i zrecenzuję w wolnej chwili).
Kolejnym brakiem jest sposób w jaki GW „załatwiło odmownie” (patrz filmografia Stallone-a) graczy. Na upartego ta książka nie jest potrzebna. Zasady są w Escalation i WD. Podobnie część malowania. Zatem jedyna wartościowa rzecz to fluff. Co więcej bez WD nie za bardzo idzie prawidłowo pomalować te figurki, kwestia ikonografii i heraldyki.
Boli też brak omówienia IK, którzy przeszli na stronę Chaosu. Po prostu robienie w konia fanów. No chyba, że będzie dodatek i zestaw do modyfikacji.
Na koniec cena… IK to są „tytany dla ubogich”. W ramach normalnych gier w40k może zostaną dopuszczone. Na turniejach raczej nie. To oznacza, że kupią to tylko maniacy. Zatem można ich trochę mocniej ogolić. Szkoda, bo całość wychodzi nieproporcjonalnie drogo w stosunku do zawartości…

Podsumowanie

Czy warto? Jak masz na zbyciu trochę kasy to tak. Inaczej to co znajdziesz w WD powinno wystarczyć do zrobienia fajnej figurki, która może stanąć na półce.

Niech Omnissiah ma w opiece wasze maszyny.

Translate »